ERA PIONIERÓW


W połowie 1946 roku zielonogórscy motocykliście postanowili zrzeszyć się tworząc podwaliny pod żużlowe tradycje Zielonej Góry. Po pierwszych wycieczkach na mecze w Wielkopolsce nasi motocykliści postanowili przedstawić nowy sport społeczeństwu Winnego Grodu.

W ten sposób 20 października 1946 roku rozegrano pierwsze w Zielonej Górze zawody motocyklowe na torze żużlowym. Nie było jeszcze taśmy startowej, nie było band, a kolorami kasków nikt sobie nie zawracał głowy. Startowano na sygnał startera lub machnięcie chorągiewką, a każdy z zawodników startował na takim motocyklu jaki posiadał, odkręcano jedynie błotniki, lampy oraz podnóżki.

Wiele pomocy zielonogórscy pionierzy sportu żużlowego uzyskali od prężnie działających sekcji w Lesznie oraz Poznaniu. W 1947 roku postanowiono nawet otworzyć oddział poznańskiego Motoklubu Unia w Zielonej Górze, pod którego barwami zielonogórzanie przystąpili w 1948 do rozgrywek Poznańskiej Ligi Okręgowej w których doszło m.in. do pierwszych derbów z drużyną z Gorzowa.

Zawodnicy przez kolejne kilka lat skutecznie ścigali się na maszynach przystosowanych będąc w czołówce drużyn wielkopolskich. Niestety największą bolączką był brak profesjonalnego toru, a przystosowana do wyścigów bieżnia lekkoatletyczna w późniejszych latach nie spełniała wymogów regulaminowych co skutecznie hamowało rozwój sportu żużlowego w mieście. Brakowało również motocykli oraz części zamiennych co doprowadziło w konsekwencji do zawieszenia działalności sekcji w latach 1954-1955.

Nie oznaczało to jednak końca żużla w Winnym Grodzie, na horyzoncie pojawiła się bowiem prężna sekcja motorowa przy LPŻcie kierowana przez majora Zenobiusza Ruska.

 

ERA LPŻ-tu


Za sprawą Zarządu Wojewódzkiego LPŻ prace przy budowie nowego toru żużlowego nabrały tempa, zakupiono również nowiutkie FISy dla zawodników reaktywowanej drużyny żużlowej.

Otwarcie toru oraz inauguracja sezonu 19 maja 1957 roku wypadła niezwykle okazale. Niestety pierwsze lata działalności żużlowego LPŻtu nie były łatwe. Drużyna budowana od podstaw nie brylowała na trzecioligowym froncie ale zawodnicy czynili stałe postępy, a sport żużlowy przyciągał z każdym rokiem większe tłumy na malowniczy obiekt przy ulicy Wrocławskiej.

Już w 1958 roku w obecności 10 tysięcy widzów zielonogórzanie gościli żużlowców z czechosłowackiej Pragi. W kolejnych latach drużyna LPŻtu rywalizowała z zawodnikami z Austrii oraz Szwecji, za każdym razem zainteresowanie publiczności było ogromne. W 1960 roku do drużyny dołącza Mieczysław Mendyka, który skuteczną postawą dość szybko objął funkcję lidera drużyny i lata 50te są bez wątpienia kojarzone z jego nazwiskiem.

Ekspozytura PKSu w Zielonej Górze nie była jednak w stanie wspomagać jako zakład patronacki sekcji żużlowej, a zmiany w strukturze organizacyjnej LPŻtu tylko przyśpieszyły decyzję o poszukiwaniu nowego „sponsora”. Po serii porażek w sezonie 1961 przyszła pora na kolejną zmianę nazwy i zakładu patronackiego.

 

ERA ZGRZEBLAREK


Lata 60-te w zielonogórskim żużlu kojarzone są przede wszystkim z nową nazwą – Zgrzeblarki. To pod barwami nowego klubu Bonifacy Langner przedstawił projekt kultowego dziś plastronu oraz nowego symbolu klubu – figlarnej myszki Miki znanej z filmów Walta Disneya.

W charakterystycznym żółtym plastronie z myszką zawodnicy z Winnego Grodu po raz pierwszy w historii uzyskują w 1964 roku awans do żużlowej ekstraklasy. Ogromny sukces odnosi również wychowanek LPŻtu Henryk Ciorga, który jako pierwszy zawodnik z Zielonej Góry uzyskał w 1968 roku awans do finału Indywidualnych Mistrzostw Polski.

Problemy finansowe nie omijały naszego klubu, przed sezonem ’68 mówiło się nawet o wycofaniu drużyny z rozgrywek, ostatecznie udało się zażegnać widmo likwidacji klubu. Końcówka lat 60-tych oprócz problemów finansowych to również pierwszy „wysyp” żużlowych talentów zielonogórskiej szkółki żużlowej prowadzonej od 1966 przez Stanisława Sochackiego (Marcinkowski, Protasiewicz, Filipiak).

Początek lat 70tych to coraz większa dominacja wspomnianych wyżej „młodych gniewnych” oraz pierwsze sukcesy w rozgrywkach młodzieżowych. Wychowankowie okazali się najlepszą siłą napędową.

 

ERA MŁODEGO FALUBAZU


Sezon 1973 przyniósł oprócz zmiany nazwy zespołu pierwsze sukcesy drużynowe. Drużyna pod egzotyczną wówczas nazwą Falubaz zdobywa brązowy medal DMP.

Największy sukces odnosi bez wątpienia idol zielonogórskiej publiczności Zbigniew Marcinkowski, który w finale Mistrzostw Świata Par zdobywa brązowy medal. Sukces Marcinkowskiego to pierwszy sygnał że zawodnicy z myszką na plastronie są groźni nie tylko na krajowym podwórku.

Falubazowa młodzież rządziła na krajowym podwórku, najpierw Protasiewicz z Marcinkowski, a później Filipiak z Prochem należeli do czołowych zawodników swojego pokolenia. Działacze postawili zdecydowanie na młodzież, jednak niedoświadczony zespół balansował między I a II ligą. Na pełnych obrotach pracowała jednak żużlowa szkółka, w której Stanisław Sochacki szlifował żużlowe diamenty.

Końcówka lat 70-tych to czas w którym duża liczba niezwykle zdolnych zawodników uzyskuje żużlowe licencje – bracia Krzystyniakowie, Jaworek, Huszcza, Olszak, to oni już za kilka sezonów mieli być autorami największych sukcesów.

 

ERA MORAWSKIEGO


Zielonogórskim zbawcą jest charyzmatyczny biznesmen Zbigniew Morawski. Do sezonu 1991 przystępuje z pomysłami zaczerpniętymi z imprez sportowych w Stanach Zjednoczonych.

Na stadionie jest kolorowo, żużlowcy otrzymuja nowy sprzęt, na torze kibice oklaskują największe gwiazdy światowego speedwaya. Prezes Morawski osiaga założony cel, a drużyna z fenomenalnym Gunnestadem i Jimmy’m Nilsenem wsparci rutynowanym Huszczą zdobywa złoty medal DMP.

Do kolejnego sezonu wszyscy przystępują z wielkimi nadziejami. Niestety bardzo szybko okazuje się że amerykańskie wzorce są atrakcyjne dla kibica, ale raczkująca dopiero gospodarka i komercja są bezwzględne. Zbigniew Morawski nie jest sam w stanie finansować klubu, mimo to drużyna zdobywa Drużynowy Puchar Polski pozostawiając w pokonanym polu odwiecznego rywala z Gorzowa.

Nieciekawa sytuacja finansowa spowodowała praktycznie zaniechanie szkolenia młodzieży. Tragedie prywatne oraz na torze również pozostawiają ślad na drużynie Morawskiego. Z zespołem na zawsze żegnają się dobrze zapowiadający się zawodnicy – Błażejczak, Molka oraz utalentowani młodzieżowcy – Andrzej Tygrys Zarzecki i Artek Pawlak.

Zdziesiątkowana zarówno kadrowo jak i finansowo drużyna spada w 1994 roku z hukiem do II ligi. Prezes Morawski rezygnuje ze swoje funkcji, odchodzi z klubu.

 

ERA "WIECZNIE NA KRAWĘDZI"


Wraz z nową nazwą (ZKŻ, Zielonogórski Klub Żużlowy) przychodzi nowy okres w dziejach naszego klubu. W połowie lat 90-tych zaczyna się mozolne wychodzenie klubu na prostą. Działacze starają się nie tylko poprawić budżet klubu ale i powrócić do słynnego w całej Polsce zielonogórskiego systemu szkolenia.

W sezonie 1997 w Zielonej Górze odbywa się ponad 30 imprez żużlowych, z czego większość to zawody szkoleniowe. Najjaśniejszym punktem drużyny jest Grzegorz Walasek, który święci pierwsze triumfy na krajowych torach. Wyszkolona pod koniec lat 90-tych młodzież zapowiada się rewelacyjnie. Dawid Kujawa i Sebastian Smoter to zawodnicy, którzy dobrze rokują na przyszłość. Niestety żużel to sport nieobliczalny, a fenomenalni młodzieżowcy nigdy nie mieli okazji sprawdzić się jako seniorzy w drużynie ZKŻtu.

Niestety drużyna cały czas balansuje pomiędzy ligami. Zespół ZKŻtu jest zawsze czołową ekipą na drugim froncie, jednak zbyt słabą drużyna aby utrzymać się dłużej w żużlowej elicie.

Takiej postawy nie wytrzymują również kibice zielonogórskiej drużyny, którzy wiernie podążają setki kilometrów za ukochanym zespołem. Podczas jednego ze spotkań wywieszają transparent „baraże to nie urodziny, nie obchodzi się ich co roku”. Na szczęście działaczom klubowym już wkrótce udaje się wynagrodzić kibicom marazm lat baraży... i to nawiązką.

 

ERA ZŁOTEGO FALUBAZU - ODSŁONA DRUGA... 20 LAT PÓŹNIEJ


Działacze stawiają na wychowanków. Energiczny i młody prezes Robert Dowhan ściaga do zespołu najpierw Grzegorza Walaska, a kilka sezonów później fenomenalnego Piotrka Protasiewicza, do zespołu przebojem wkracza zielonogórska młodzież (Dudek, Zengota).

Sezon 2008 jest przełomowym w najnowszej historii Falubazu. Drużyna skazywana przez większość „ekspertów” na pożarcie rzutem na taśmę zdobywa brązowy medal DMP. Firma Stelmet w 2009 miała zostać sponsorem tytularnym, niestety kryzys gospodarczy spowodował wycofanie się tej firmy z wcześniejszych deklaracji, działaczą klubowym nie brakuje jednak pomysł. Przed sezonem ogłaszają powrót do historycznej nazwy – Falubaz.

Drużyna pod znanym w całej Polsce szyldem staje do boju o drużynowe mistrzostwo. Ponownie nikt nie stawia Falubazu w roli faworytów, nikt nie traktuje drużyny z Winnego Grodu jako potencjalnego zagrożenia. Drużyna jednak od początku walczy o każdy metr toru i ostatatecznie w deszczu oraz błocie na toruńskiem Motoarenie świętuje złoty medal DMP, pierwszy od 1991 roku. Falubaz jest na szczycie, niestety w kolejnym sezonie Unia Leszno posiada niezwykle wyrównany i pieknielnie szybki zespół.

Oczekiwania były już bardziej rozbudzone i srebrny medal w sezonie 2010 tylko podrażnił ambicję zielonogórzan. W finale 2011 rewanżują się leszczyńskim bykom i odbierają koronę mistrza, po raz szósty w historii zdobywając złoty medal w drużynie. Czwarty z rzędu medal DMP jest faktem. Kibicom wiele radości sprawia również postawa Grzegorz Zengoty oraz Patryka Dudka. Młodzi zielonogórzanie czynią stałe postępy i co roku dokładają kolejne medale w rozgrywkach juniorskich, przebijając się powoli do krajowej elity żużlowców.

O odpoczynku nie ma mowy bowiem do głosu coraz częściej dochodzi kolejne pokolenie zielonogórskich żużlowców, uczących się żużlowego rzemiosła od legendarnego Andrzeja Huszczy.